Cześć 🙂 mam pytanko….pojawiło się kilka dni temu i nie daje mi spokoju. Co sądzisz o rozwoju w związku? Kiedy poznać, że relacja jest wartościowa? Że warto ją kontynuować? Ostatnio mam poczucie, że się nie rozwijam. Może to złe słowo, ale czuje że mocno się ograniczam. Chyba nie do końca jeszcze przeżyłem to, co chciałbym przeżyć w kontekście relacji z kobietami. Czuje, że pole do rozwoju, do przeżyć, jest jeszcze bardzo szerokie i mało jeszcze doświadczyłem 🙂 wiesz o co mi chodzi :). Z drugiej strony dobrze mi z ta dziewczyna. Myślę, ze na pewno nie raz przerabiałeś podobną sytuację :). Doradź brachu!

Ponieważ problem ten jest bardzo powszechny, postanowiłem odpowiedzieć w formie artykułu, aby więcej osób mogło skorzystać. 

Odpowiedź jest trochę niecodzienna, bo obejmuje znacznie szerszy kontekst, niż zazwyczaj bywa. Rozbijemy sobie to pytanie na poszczególne zdania i przeanalizujemy każde z nich.

„Co sądzisz o rozwoju w związku?”

Kiedyś uważałem, że gdy tylko wejdę w związek, to przestanę się rozwijać. Unikałem związków, bo nie chciałem stanąć w miejscu. Miałem wrażenie, że tylko duża ilość zaliczonych dziewczyn da mi odpowiednie doświadczenie i wystarczająco mnie rozwinie. Uważałem także, że trener uwodzenia, który jest w związku, nie jest godny zaufania, bo przecież stoi w miejscu i się nie rozwija.

Z czasem zrozumiałem, że to bzdura. W związku rozwijasz się w TAKIM SAMYM TEMPIE jak bez związku. To nie ma znaczenia czy w nim jesteś czy nie, rozwój trwa nieustannie. Związek i bycie singlem rozwija Cię na innych płaszczyznach. O ile częste zaliczanie dziewczyn rozwija wiele umiejętności socjalnych, to zazwyczaj dopiero w związku masz szansę poznać głębsze aspekty swojej osobowości (chyba, że wiesz jak to robić bez związku).

Klucz do zrozumienia leży w tym, na jakim rozwoju Ci zależy. Czy chcesz rozwijać się w poznawaniu kobiet, czy w poznawaniu siebie. 

Rozwój w związku nie jest ani lepszy, ani gorszy od rozwoju bez związku.

Bez względu na to, jak wygląda związek, to Ty rozwijasz się nieustannie. Te myśli + odczucia, których teraz doświadczasz, to też jest rozwój. Często ulegamy złudzeniu, że rozwój jest tylko wtedy, jak mamy fajne emocje, a to nieprawda. Jak dziewczyna Cię zdradza, wkradła się nuda, seks Ci nie pasuje – to TAKŻE SIĘ ROZWIJASZ. Oczywiście nie tak jak byś chciał, ale to też jest kolejna lekcja dla Ciebie. Następnym razem nie dopuścisz już do takiej sytuacji i dużo szybciej zareagujesz, gdy coś będzie się działo. Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że gdy pojawiają się te niefajne emocje i kryzysy w związku, to masz jeszcze większą szansę na skok w rozwoju.

„Kiedy poznać, że relacja jest wartościowa”

Każda relacja jest wartościowa. Nie ma mniej lub bardziej wartościowej. Relacja z ekspedientką w sklepie lub żebrakiem, z którym ucinasz krótka pogawędkę, jest tak samo wartościowa jak z Twoim przyjacielem, żoną czy ojcem. Dlaczego? Bo relacje z innymi pokazują Ci tylko jakie masz relacje z samym sobą, czyli co się dzieje w Twoim wnętrzu. Nie przeżywasz/doświadczasz tych relacji, tylko własne emocje. Osoby (mama, tata, przyjaciel, żebrak) nie mają żadnego znaczenia. Dzięki każdej z tych osób poznajesz inne aspekty własnej osobowości, a wszystkie są jednakowo ważne. Dlatego szanuję żebraka tak samo jak moją mamę (z którą rzecz jasna jestem bardziej emocjonalnie związany), bo obydwoje są ludźmi i na ten szacunek zasługują.

„Mam poczucie, że się nie rozwijam”

To ‘poczucie’ jest złudzeniem. Bierze się z tego, że masz w głowie obraz, jak powinien wyglądać Twój rozwój. Masz warunek pt ‘im więcej relacji z kobietami, tym lepszy rozwój’. Czyli wierzysz w to, że im więcej dziewczyn (ludzi) poznajesz, tym szybciej się rozwijasz. Dlatego, gdy jesteś w związku z jedną, masz wrażenie, że stoisz w miejscu.

Ten warunek jest złudzeniem, bo uzależniasz swój rozwój od zewnętrznych czynników (kobiet). Poprzez poznawanie nowych kobiet poznajesz siebie. Zgadza się, ale to tylko jedna z wielu form. Równie dobrze możesz usiąść naprzeciwko ściany i zamknąć oczy. Też będziesz poznawał siebie i to prawdopodobnie dużo szybciej i bezpośrednio, a nie dookoła. Lecz ta umiejętność pojawia się dopiero z czasem. Dla mnie też to kiedyś była stratą czasu, aż pojawił się okres, w którym zrozumiałem, że nie potrzebuję już kobiet do własnego szczęścia. Tu jednak trzeba uważać na pułapkę bycia singlem, bo w większości przypadków bierze się to z głęboko nieuświadomionego strachu.  

„Czuję, że mocno się ograniczam”

O, i to jest dobrze powiedziane. Dojrzałeś już do tego, by nie zrzucać winy na kobietę, tak jak robią to inni: “Kaśka mnie ogranicza! Wszystkiego mi zabrania, przez nią się nie rozwijam! To jej wina, że stoję w miejscu. Gdyby tylko podzielała moje zainteresowania, to wtedy byłoby łatwiej się wspólnie rozwijać”.

To oczywiście nieprawda, bo nikt nie może Cię ograniczać poza Tobą samym. To Ty siebie ograniczasz, a nie ona czy związek. To Twoja decyzja, by coś robić lub nie robić. Sam postanawiasz się ograniczać. Kto powiedział, że będąc w związku musisz się ograniczać? Oczywiście, że nie musisz. Jeżeli to spowoduje, że związek się rozpadnie, to już inna sprawa. Ale nikt nie każe Ci się ograniczać.

Prawdopodobnie ograniczasz się dlatego, by jej nie skrzywdzić. Chciałbyś poznawać nowe dziewczyny, ale wiesz, że ona tego nie akceptuje i będzie cierpieć. Jednak nawet gdyby tak się stało, to ona nie będzie cierpiała z Twojej winy. Będzie cierpiała dlatego, że chce Ciebie tylko dla siebie i nie potrafi Cię kochać, gdy Ty spotykasz się z innymi. Przyczyną cierpienia jest jej własny system wierzeń, a nie Ty. Tak samo jak Ciebie ogranicza Twój system wierzeń, a nie ona. 

„Chyba nie do końca jeszcze przeżyłem to, co chciałbym przeżyć w kontekście relacji z kobietami”

I nie ma w tym niczego złego. Każdy ma swoje tempo i ilość związków/partnerek, które musi zaliczyć/poznać, by coś zrozumieć. Jestem ostatnią osobą, która miałaby to oceniać, bo sam potrzebowałem kilkuset, by zrozumieć że tam szczęścia nie znajdę. Jednak miewam też kursantów, którzy ‘budzą się’ już po kilku poznanych kobietach. Jeszcze innym wystarczy jedna.

“Czuje, ze pole do rozwoju, do przeżyć, jest jeszcze bardzo szerokie i mało jeszcze doświadczyłem”

Doświadczyłeś tyle ile, doświadczyłeś, to nie jest ani mało, ani dużo. Chyba że zaczniesz porównywać się do kogoś innego, np. mnie. Wówczas faktycznie MOŻE CI SIĘ WYDAWAĆ, że mało doświadczyłeś. Jednak to nieprawda, bo jak pisałem wyżej, u każdego ta liczba będzie inna. Porównywanie ilości doświadczeń jest bardzo zgubne.

Możliwości doświadczeń jest niezliczona ilość. To pole faktycznie jest bardzo szerokie. Można doświadczać życia poprzez zwiedzanie świata, skakanie na bungee, zaliczanie dziewczyn, wychowywanie dzieci, jeżdżenie tirem czy wciąganie narkotyków. Nie jesteś w stanie doświadczyć życia w każdy możliwy sposób, dlatego nie warto  mieć do siebie żalu, że czegoś nie zrobiłeś. Widocznie nie potrzebowałeś tego doświadczenia, by coś zrozumieć. Np. nie musiałeś mieć wypadku samochodowego, by docenić życie. A ktoś inny tylko w taki sposób mógł je docenić, bo inne sposoby do niego nie trafiały.

Nie ma sensu oceniać życia w kategoriach: doświadczyłem za mało / za dużo.

I na sam koniec:

„Kiedy poznać czy warto ją kontynuować?”

Kiedy nie zadajesz tego pytania 🙂

Za każdym razem, gdy moją dziewczynę ktoś pytał dlaczego jest ze mną w związku (gdy miałem okres, w którym często uprawiałem seks z innymi) odpowiadała: bo korzyści przewyższają koszty

Bezwarunkowo akceptowała to, jaki jestem i co robię, zamiast czegokolwiek mi zabraniać. Była świadoma, że będąc w związku z trenerem uwodzenia, musi liczyć się z innymi kobietami w moim życiu. Paradoksalnie ale poprzez brak jakichkolwiek zakazów z jej strony, traciłem ochotę na spotykanie się z innymi. Nie poprzez zabranianie mi tego, tylko pozwalanie mi na to! To sprawiło, że moje postrzeganie związków i miłości zmieniło się o 180*.

Jak brzmi tytułowe pytanie, które należy sobie zadać?

Czy więcej jest kosztów, czy korzyści? Czy częściej odczuwasz radość z bycia z nią w związku, czy może częściej narzekasz na to, jak jest?

Związek ma Was wspierać. On ma każdemu z Was pomagać, a nie przeszkadzać. Każdy z Was ma swoją indywidualną podróż w odkrywaniu swojej prawdziwej natury – miłości. Celem związku jest w tym pomóc, pokazać Wam Wasze blokady i ograniczenia.

Każdy związek kiedyś się kończy i żaden nie trwa wiecznie. Skończy się wtedy, gdy spełni swoją funkcję. Gdy każdy z Was zrozumie to, co dzięki niemu miał zrozumieć.

Bądź z nią szczery. Nie ukrywaj niczego przed nią, bo robisz sobie tym krzywdę. Przyjdzie czas, że to do Ciebie wróci i będziesz żałował, że nie powiedziałeś tego od razu. Właśnie teraz przyszedł taki czas. Gdybyś był z nią od początku w 100% szczery, nie pytałbyś mnie o to. Bo sprawa sama by się rozwiązała. I to właśnie przykład tego, że nawet ta sytuacja Cię rozwija, choć masz wrażenie, że stoisz w miejscu. Oto lekcja dla Ciebie, że warto być szczerym, bo inaczej wszystko się w Tobie kotłuje i się z tym męczysz.

Powiedz jej to wszystko, o co zapytałeś mnie. Powiedz o swoich odczuciach i tym, czego chciałbyś doświadczyć. Powiedz, że masz jeszcze wiele fantazji związanych z innymi kobietami i póki co nie potrafisz pozbyć się ich w inny sposób, niż doświadczając tego fizycznie.

To będzie nic innego jak sprawdzian tego, co Was łączy. Każdy z Was ma być szczęśliwy i spełniony. Jeżeli jeden z Was miałby dusić się w takim związku, to nie ma sensu dalej go ciągnąć. To byłby znak, że Wasza podróż dobiegła końca i dalej pójdziecie osobno. Kto wie, może Wasze drogi znów się kiedyś skrzyżują.

A może odpowie: Ok, szanuje Twoją drogę i Twoje potrzeby. Kocham Cię bez względu na to, czy oprócz mnie spotykasz się z kimś jeszcze. Jeżeli dzięki temu masz być szczęśliwszy, to kim ja jestem by czegokolwiek Ci zabraniać? Bądź jednak świadom, że Ty także nie możesz niczego mi zabraniać, jak np. spotykania się z innymi facetami czy nawet uprawiania z nimi seksu.

Niech każdy powie co jest w stanie zaakceptować, a czego nie. Jeżeli jeden z Was nie jest w stanie zaakceptować potrzeb drugiej osoby, to obydwoje będziecie się męczyli i problem wkrótce wróci.